Kamil Ostrowski przez 7 miesięcy rozwijał platformę do zarządzania grafikiem dla małych restauracji. Kiedy ją uruchomił, okazało się, że właściciele restauracji wolą arkusze kalkulacyjne i nie zamierzają płacić za zmianę nawyków.
Stracił 38 000 zł oszczędności i 7 miesięcy pracy. Rok później wrócił z nowym pomysłem i tym razem zaczął od pytań, nie od kodu.
Metoda, którą zastosował za drugim razem
Zamiast budować produkt, stworzył stronę lądowania z opisem rozwiązania i formularzem zapisu na listę oczekujących. Wydał 600 zł na reklamy skierowane do właścicieli gastronomii w 3 miastach.
W ciągu 14 dni zebrał 67 adresów email. Następnie zadzwonił do 22 z nich i zadał dokładnie 5 pytań o ich obecne problemy z grafikiem.
Co odkrył podczas rozmów
Problem z grafikiem istniał, ale nie tam, gdzie zakładał. Restauracje miały kłopot nie z tworzeniem grafiku, ale z komunikowaniem zmian pracownikom w ostatniej chwili.
- 19 z 22 rozmówców potwierdziło ten konkretny problem
- 12 z nich zadeklarowało gotowość do płacenia od 89 do 149 zł miesięcznie
- 4 osoby zapytały, kiedy mogą zacząć testować
Kamil zbudował wersję MVP skupioną wyłącznie na powiadomieniach o zmianach grafiku. Pierwsze 9 płacących klientów pojawiło się przed oficjalnym startem.
Walidacja popytu nie gwarantuje sukcesu, ale znacznie zmniejsza ryzyko budowania czegoś, czego nikt nie potrzebuje.